Strona główna » Aktualności » Spotkanie z Ireną Matuszkiewicz w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki

Spotkanie z Ireną Matuszkiewicz w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki

W dniu 23 października 2013 roku Gminna Biblioteka Publiczna w Rząśni przystąpiła do „Dyskusyjnego Klubu Książki”.

Na inauguracyjnym spotkaniu pojawiła się pisarka Irena Matuszkiewicz.

Autorka powieści kryminalnych przedstawiła swój życiorys, a następnie zagłębiła się w tajniki pisania książek.
Zaproszeni goście z uwagą słuchali opowiadania o warsztacie pisarskim, a także relacjach autorki z bohaterami poszczególnych powieści.
Relacja poniżej:

34-t.jpgDSC_09143-t.jpgDSC_09362-t.jpgDSC_09183-t.jpgDSC_09262-t.jpgDSC_09392-t.jpgDSC_09283-t.jpgDSC_09291-t.jpgDSC_09423-t.jpgDSC_09453-t.jpgDSC_09473-t.jpgDSC_09512-t.jpgDSC_09533-t.jpgDSC_09583-t.jpgDSC_09612-t.jpgDSC_09623-t.jpgDSC_09683-t.jpgDSC_09673-t.jpgDSC_09693-t.jpgDSC_09722-t.jpg

 

          W środowy wieczór 23 października 2013 roku odbyło się inauguracyjne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki założonego przy Gminnej Bibliotece Publicznej w Rząśni. Na jego otwarciu, gościła znana pisarka – autorka piętnastu powieści Irena Matuszkiewicz oraz koordynator wojewódzki DKK Kinga Siekierska.

          W mowie powitalnej, dyrektor biblioteki Joanna Konieczko w skrócie przybliżyła wszystkim zgromadzonym postać pisarki.

           Obecni na spotkaniu dowiedzieli się, że urodziła się ona na Lubelszczyźnie w małej miejscowości Tarnawatka. „W tej samej co hrabia Jan Tyszkiewicz. To mój jedyny związek z arystokracją” – przyznała, śmiejąc się Pani Irena. Z wykształcenia jest filologiem. Przez ponad 20 lat była zawodowym dziennikarzem. Przeszła różne szczeble tej profesji. Jak zaznaczyła – dość nietypowo, gdyż zaczynała od redaktora naczelnego gazety zakładowej, by w końcu zostać zwykłym dziennikarzem. Gdy pod koniec lat osiemdziesiątych przyszło ostre tąpniecie w postaci choroby, szpitala, renty – jej życie stało się bardzo monotonne. Została bez pomysłu na życie. Przyznała –„nagle na wszystko miałam dużo czasu, o wiele za dużo”. By ten czas jakoś zagospodarować, zaczęła imać się różnych zajęć lecz z mizernym skutkiem. W końcu podjęła bardzo dojrzałą decyzję. Postanowiła wrócić do …pisania. Ponieważ dziennikarstwo nie wchodziło w rachubę, wyzwaniem stało się pisanie książek. Pierwsza powieść „Agencja złamanych serc” bardzo przypadła do gustu czytelnikom. To sprawiło, że zaczęła pisać kolejną książkę, potem z rozpędu następną. Mimo, że napisała piętnaście powieści ( m.in.: Gry nie tylko miłosne, Dziewczyny do wynajęcia, Salonowe życie, Seryjny narzeczony, Nie zabijać pająków…), nie składa broni. Twierdzi, że ma jeszcze wiele do zrobienia.

            W dyskusji, w której wzięła udział pisarka i zgromadzeni czytelnicy, zaczęły dobiegać różnego rodzaju pytania. Pani Irena starała się odpowiedzieć wyczerpująco na każde z nich, nawet na te najtrudniejsze… Na pytanie kiedy się urodziła ? – odpowiedziała „o wiele za wcześnie”, a po chwili wskazała, że w 1945 roku. Lubi pisać powieści sensacyjne, bo jak twierdzi -„Ma wpływ na losy bohaterów. Jako dziennikarka musiała trzymać się ustalonych faktów. Nie puszcza wodzy fantazji. Połowa z jej książek to były lekkie historie o prawdziwym życiu”. Jak powiedziała „pisarz musi mieć dar obserwacji albo zmyślania”. Ona bacznie śledzi to co dzieje się w jej otoczeniu. Zapamiętuje to, a później wykorzystuje przy tworzeniu kolejnego scenariusza książki. Pisarka rozbawiła wszystkich opowieścią o pewnym Panu Tomaszku, z którym spotkała się podczas pobytu w szpitalu, we Włocławku. Ten typowy mięśniak z urazem głowy i problemami psychicznymi stał się dla niej inspiracją do napisania kolejnej książki.

            Czytelników interesowało, czy w książce „Szepty” jest coś z jej życia rodzinnego i które z postaci najbardziej jej przypadły do gustu ? Odpowiedziała, że nie ma tam wątków rodzinnych. Lubi wszystkich bohaterów oprócz Joli. Stwierdziła ponadto, że w książce „Przeklęte, zaklęte” opisała swoje rodzinne strony i to na tyle jeżeli chodzi o rodzinę. Publiczność zaczęła wypytywać, czy chciałaby aby powstała ekranizacja którejś z jej powieści. Odpowiedź była przecząca. Wg niej reżyser czy scenarzysta na pewno widziałby inaczej fabułę, niż jest to ujęte w pierwowzorze, a tego ona by nie chciała. W kolejnym pytaniu powrócił temat rodziny. Tym razem pisarka stwierdziła, że ma bardzo szczęśliwą rodzinę, że miała szczęśliwe życie. W chwili obecnej lubi rozpieszczać dzieci ( wnuków ). Jednocześnie nie daje im „wejść na głowę”.

           Pasją pisarki jest czytanie, kiedyś dosłownie połykała książki. Wg niej telewizji praktycznie mogłoby nie być. Co innego Internet… Ta nowinka techniczna bardzo się spodobała Pani Irenie. Często z niej korzysta.

           Gdyby nie zapadająca noc, dyskusja by jeszcze trwała i trwała…

           W ostatnich słowach pisarka stwierdziła, że bardzo jest jej miło z faktu obecności na spotkaniu wielu mężczyzn. Jak przyznała – „do tej pory na spotkaniach dominowały wyłącznie kobiety…”.

           Mimo oficjalnego zakończenia, dyskusja jeszcze przeciągała się w kuluarach na raucie oraz w czasie wypisywania dedykacji w książkach.