Strona główna » Początek » Lech Dyblik – „Życie mi się uprościło…”

Lech Dyblik – „Życie mi się uprościło…”

W piątek 18 listopada w ramach DKK oraz dzięki Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Rząśni gościliśmy w naszej bibliotece Lecha Dyblika. Znanego aktora filmowego i telewizyjnego, pieśniarza, absolwenta PWST w Krakowie.

Bardzo bogata filmografia Pana Lecha obejmuje:
Kroll, Psy 2.
Ostatnia krew,
Pułkownik Kwiatkowski,
Cwał, Kiler,
Ogniem i mieczem,
Prawo ojca, Pan Tadeusz,
Pieniądze to nie wszystko,
Wiedźmin, Przedwiośnie,
Zemsta Pręgi, Wesele,
Wszyscy jesteśmy Chrystusami,
Dom zły,
Świat według Kiepskich, Wyjazd integracyjny,
Miodowe lata, Plebania,
Na Wspólnej, Niania,
Czas honoru,
Szpilki na Giewoncie Ratownicy,
Komisarz Alex, Ojciec Mateusz,
Róża, Drogówka,
Pod Mocnym Aniołem,Wołyń

Za duża katana modna kilka sezonów temu, jeansowe spodnie, granatowy sweter, na scenę wchodzi z kubkiem kawy i swój monolog o życiu rozpoczyna od słów: – Jestem alkoholikiem, nie piję od 24 lat. W pewnym momencie życia zdecydowałem się o tym powiedzieć publicznie, potem spotykałem się z ludźmi uzależnionymi od alkoholu. Chodziłem na spotkania z nimi do kościołów, świetlic, więzień… Miałem dużo czasu, żeby zastanowić się, dlaczego musiałem stoczyć się na dno, żeby dojść do tego, że alkohol szczęścia mi nie da. Szybko doszedłem do wniosku, że moje problemy zaczęły się w domu, którego nie lubię. Potem jechałem na kłamstwie, co było wygodne i łatwe. Taki sobie wymyśliłem sposób na życie. Wiecie, ja naprawdę lubię rozmawiać z osobami osadzonymi w zakładach karnych. Oni mają swoje życie wypisane na twarzach. Ten ból, złość, trudności i porażki. Wszyscy tak mamy…
Dziś w życiu Pana Lecha zmieniło się wszystko. Po tym jak zdecydował się walczyć z nałogiem alkoholowym wróciło poczucie sensu i co sam zwłaszcza podkreśla – pojawiło się zadowolenie z życia. – Nie wierzyłem, że kiedykolwiek będzie to możliwe. W pracy byłem niedoceniany. Grałem same epizody, a ja miałem ambicje. Najlepszym sprawdzianem mówiącym, jak bardzo moje ścieżki były poplątane, była sytuacja w moim domu. Żona mi nie ufała. Obrzydzenie wzbudzały we mnie słowa: mąż i ojciec, bo mówiły, że ja jestem do czegoś zobowiązany. Moje dzieci mnie lekceważyły. Byłem nieszczęśliwy. Kiedy raz przechodziłem w łódzkich Łagiewnikach obok kościoła ojców jezuitów, usłyszałem bijące dzwony. Nie miałem wątpliwości, że one po mnie dzwonią, że to Pan Bóg mnie wzywa. Nie wierzyłem, że moje życie może się zmienić. A jednak!. Poszedłem do spowiedzi, po której dotarło do mnie, że nie jestem najważniejszy na świecie. Klęczałem ze 2 godziny i nawet nie bolały mnie kolana. Zacząłem chcieć być mężem i ojcem. Wreszcie poczułem się na miejscu. Po latach odkryłem, że moja żona jest ciekawą i mądrą kobietą, że mam wspaniałe dzieci. Dziś wiem, że człowiek może być wolny tylko wtedy, gdy się odda Chrystusowi. Od tamtego czasu moje życie bardzo się uprościło. Nie boję się i wiem, że szczęścia nie trzeba szukać. Trzeba sobie je tylko uświadomić – mówił Lech Dyblik.
Aktor pije kolejny łyk kawy, której zapach unosi się w kliku pierwszych rzędach, bierze do ręki stojącą obok gitarę i zaczyna śpiewać po rosyjsku pieśń „Polowanie na kaczki”. Na koniec dodaje, że ballady rosyjskie są mu szczególnie bliskie i to dla nich nauczył się języka wschodnich sąsiadów.
Spotkanie miało charakter recitalu. Kameralnie w miłej atmosferze uczestnicy uważnie wsłuchiwali się w słowa piosenek śpiewanych po rosyjsku, gitarowych dźwięków i monologu.

DSC_0477-t.jpgDSC_0479-t.jpgDSC_0485-t.jpgDSC_0499-t.jpgDSC_0502-t.jpgDSC_0505-t.jpgDSC_0508-t.jpgDSC_0513-t.jpgDSC_0516-t.jpgDSC_0522-t.jpgDSC_0525-t.jpgDSC_0531-t.jpgDSC_0533-t.jpgDSC_0535-t.jpgDSC_0540-t.jpgDSC_05461-t.jpgDSC_0549-t.jpgDSC_0552-t.jpg

***********************************************************************************************************************************************************